To zadanie z języka polskiego było dla nas - dziewcząt - nie lada wyzwaniem. Gdy dowiedziałyśmy się o pomyśle naszej pani od języka polskiego, że mamy wcielić się w postać kobiety z obrazu J. Vermeera ,,Koronczarka”, wszystkie byłyśmy zaskoczone. Wydawało się to wręcz niemożliwe do wykonania, ale oczywiście podjęłyśmy się tego niebywałego zadania.
Wszystkie zaangażowałyśmy w to osoby ze swojej rodziny, które pełniły rolę naszych osobistych stylistów. Przede wszystkim były to nasze mamy, ale nie tylko one włączyły się w zabawę, był także ciocie, babcie i kuzynki.
Na początek trzeba było wybrać odpowiednie pomieszczenie, w którym światło dzienne dobrze nas oświetlało. Najwięcej trudności sprawiła nam skomplikowana fryzura. Tak czesały się kobiety w XVII wieku, dlatego nasze „fryzjerki” miały trudne zadanie, nie obyło się bez kilku poprawek. Zastanawiałyśmy się czy nam się uda odtworzyć tak precyzyjne uczesanie. Była przy tym niezła zabawa, gdy patrzyłyśmy na swoje odbicie w lustrze.
Po fryzurze przyszła kolej na strój. Nasze stylistki mogły się teraz wykazać. Zaczęły szperać po swoich garderobach w poszukiwaniu odpowiedniego i podobnego ubrania, do tego które miała na sobie koronczarka z obrazu. Ich zaangażowanie w zadanie było widać w uśmiechach na ich twarzach. Każda z nas była ubrana w coś bardzo podobnego. Stylizacja gotowa...
Teraz czas na rekwizyty. Znaleźć odpowiedni stoliczek, nici, poduszkę, szkatułkę książkę i koronkę - to poszukiwań ciąg dalszy. Była to radość dla nas wszystkich - poszperać w pamiątkach i pokazać je na zdjęciu.
Już na sam koniec przyszedł czas na zrobienie zdjęcia. Tutaj pojawił się następny problem, bo trzeba było się skupić i zrobić poważną minę, ale jak tu się nie śmieć wiedząc jak się wygląda. Nie było łatwo wczuć się w rolę, przydały się umiejętności aktorskie. Było kilka prób fotografii, każda z nas wybrała najlepszą wersję „siebie”.
Koniec końców udało się! Teraz, gdy patrzymy na efekty naszej pracy, nie możemy wyjść z podziwu i uśmiechamy się, bo satysfakcja jest ogromna. Fotografie już powędrowały do rodzinnego albumu, a za kilka lat, gdy popatrzymy na nie, wrócą dobre wspomnienia ze szkolnych lat i znów pojawi się uśmiech.
Cudownie byłoby pojechać kiedyś do Paryża i zobaczyć oryginalny obraz XVII – wiecznego malarza w słynnym muzeum w Luwrze. Marzenia czasem się spełniają, a tymczasem zapraszamy do naszej galerii. Jak myślicie, czy nasze „dzieła” podobałyby się holenderskiemu mistrzowi?
Koronczarki: J. Sikora, K. Kanownik, J. Gajec, M. Sadowska (kl. 5)